Dzień Podróży w Gdyni
W piątek 7 marca 2008 r. uczniowie naszej szkoły uczestniczyli w X Ogólnopolskim Spotkaniu Podróżników, Żeglarzy i Alpinistów w Gdyni. Braliśmy udział w Dniu Podróży - Blok IV w godzinach 9.30-13.00. Gdy weszliśmy do sali kinowej niecierpliwie wyczekiwaliśmy przygotowanych prezentacji przyrodników.
Jako pierwszą obejrzeliśmy "El Polacco En America Del Sur" Grzegorza Stępniaka. Swoją półroczną wedrówkę po Amerce Południowej rozpoczął w Wenezueli, przez Brazylię, Boliwię, Peru, Ekwador i kończąc w Kolumbii.
Drugą prezentacją było "Europę da się przejść" Eugeniusza Dmochowskiego. 70-letni dziś mężczyzna opowiadał o swoich pieszych wędrówkach, które rozpoczął w 1992 r. W ciągu 15 lat przeszedł 8.600 kilometrów. Ostatni odcinek z Kazania do Czelabińska pokonał wraz ze swoją żóną, która przemierzała tą trasę na rowerze.
Następnie wysłuchaliśmyu opowieści Magdaleny Mokrzan "Rowerem w Bałkańskim Rytmie" opatrzoną zdjęciami. 21-letnia podróżniczka przebyła samotnie w niespełna 2 miesiące 2.250 km, odwiedzając 6 krajów: Słowenię, Chorwację, Bośnię i Hercegowinę, Serbię i Kosowo. Swoją podróż zakońćzyła w Wernie. Z radości, że duało jej się zrealizować marzenia od razu wskoczyła do Morza Czarnego.
Bardzo pouczający był pokaz rodzeństwa Anny i Dariusza Kuleckich "Rowerem przez Andy", którzy na siodełku poznali Peru.
Romek i Janusz Zańko, czyli ojciec i syn zaprezentowali nam "Jedziemy na wycieczkę, bierzemy misia w teczkę (i japonki), czyli podróż autostopem przez Rosję, aby dotrzeć do Japonii". Byli sądzeni na Sachalinie. Mieli jeszcze jechać do Pakistanu, ale Januszowi rozpoczęła się szkołai mama kazała wracać.
Ostatnią prezentacją była praca Joanny Mostowskiej "Azjatyckie brzmienia". Podróżowała ona po Indiach, Nepalu, Tajlandii, Kambodży, Wietnamie oraz Chinach i Tybecie. Był mróz, pustkowia i samotność, ale były również wspaniałe widoki oraz czas spędzony wśród Tybetańczyków. Uczyła się też indyjskiej muzyki, wędrowała po Ladaku, zdobyła sześciotysięcznik, a także pracowała jako wolontariuszka, ucząc języka angielskiego.
Po spektaklu podziwialiśmy wystawę.

Monika Recław

Podziel się tym wpisem
Dodaj do:
Adres:
Na forum:
HTML:

Komentarze
73 #1 Martin dnia 14. marzec 2008
Z tego co pamiętam to syn pana Zańko miał na imię Jonasz, a nie Janusz Wink
Czekam na zdjęcia.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.